Widzisz tylko mrok, beznadzieję, rozpacz, bezsilność. Bez wyjścia…
Nawet nie wierzysz, że ono istnieje. Chcesz już skończyć to cierpienie. Ból emocjonalny i fizyczny doskwiera tak, że jedyne o czym marzysz to zasnąć i już się nie obudzić.
Nie czujesz, że Twoja egzystencja w ogóle kogokolwiek obchodzi. Jak znikniesz to nawet nikt nie zauważy. Masz wrażenie , że czas jak na złość płynie wolniej niż zwykle. Chcesz żeby była już noc, a to dopiero południe. Czujesz, że za chwilę zwariujesz, nie wiesz co masz ze sobą zrobić. Miotasz się po pokoju.
Ten z pozoru beznadziejny stan rzeczy wydający się prowadzić jedynie do śmierci paradoksalnie właśnie uratował Ci życie!
Tak.
Obraz depresji, który opisałam powyżej i który sama przeżyłam ratuje Ci życie.
Zapytasz pewnie jak to możliwe? Odpowiem, że nasze wspaniałe organizmy są tak zaprojektowane, żeby utrzymać nas przy życiu jak najdłużej się da. Dlatego też w wyniku długotrwałego obciążenia psychicznego spowodowanego takimi czynnikami jak:
łamanie granic,
nadużycia emocjonalne,
gaslighting, manipulacje,
szantaż,
nadużycia seksualne,
izolowanie od rodziny i przyjaciół,
uzależnienia od emocji, jedzenia, używek,
W wyniku tych czynników ciało ulega ogromnym przemianom fizjologicznym.
Prowadzą one do tzw patu hormonalnego. Jest to stan równowagi hormonalnej, w której dochodzi do “odseksualnienia” na poziomie funkcjonalnym. W przypadku depresji można to zauważyć w postaci spadku libido.
Pat hormonalny zapobiega zawałowi serca. Gdyby nie on, nasze ciało nie byłoby w stanie znieść konfliktu na poziomie fizycznym.
W stanie “odseksualnienia” nie możemy wejść w tryb “męski”- walka ani w tryb “żeński”-ucieczka. W przypadku depresji dodatkowo mamy do czynienia z konfliktem terytorialnym (łamanie granic osobistych).
Konflikt terytorialny (łamanie granic)+ Pat hormonalny= DEPRESJA
Zatem zapytasz jak wyjść z sytuacji patowej?
Stawiać granice…powiedzieć wreszcie: STOP. Stop ludziom którzy Cię krzywdzą.
Stworzyć sobie sytuację wyjścia. Poszukać pomocy. Zawsze są ludzie chętni pomóc.
To początek.
Potem jest długa walka z samym sobą. Z przełamywaniem i zmianą przekonań, które nie służyły przez wiele lat.
Ogrom pracy.
Jednak od tych dwóch rzeczy należy zacząć. Pamiętaj, że nie jesteś sam/sama. Jestem tu dla Ciebie.

