Namaste motherfucker! czyli jak zostać wonder woman

– Nie. Za nisko! Tu jest jakieś 20 metrów do ziemi. Tylko złamę kręgosłup i będę rośliną do końca życia!
-Chociaż…jakbym wymierzyła głową w ogrodzenie to może się uda?
-Bez sensu! Przecież to za daleko!
-Wiem!
– W centrum są wieżowce! Natalia mówiła, że tam nie ma tygodnia, żeby ktoś nie skakał…
-Tylko jak ja tam wejdę? Tam jest stróż i nie wpuści mnie do budynku.
-Mogę poprosić Natalię, żeby wpuściła mnie do swojego wieżowca.
– Nie! Jej w to nie wciągnę! Potem będzie miała wyrzuty sumienia do końca życia! Nie mogę jej tak skrzywdzić!
– To musi być wtedy, kiedy dzieci będą w szkole. One nie mogą wiedzieć!
– Kto je odbierze ze szkoły?
– No przecież On przyjedzie. Zadzwonią po Niego jak ich nie odbiorę.
– To będzie długo zanim przyjedzie…Będą płakały…Jak nauczycielki je uspokoją?
– Właśnie…A co z dziećmi? A jak będą takie jak On? Wyrachowane, manipulacyjne, okrutne?
– Nie! Kurwa! Nie mogę ich z nimi zostawić!
– Jak je sama wychowam jest szansa, że będą choć trochę lepsi niż On…
– Co ja robię? Do cholery! Co ja robię?!

Płacz.

Nie pamiętam jak długo to trwało.

Weszłam do salonu. Siadłam na sofę i płakałam. W domu byłam sama. Na szczęście. Było cicho i smutno.

To był moment, w którym jakiś mały przełącznik w środku pstryknął i przeszłam w tryb „Wonderwoman”…

Już nie chciałam lecieć w dół, w stronę autodestrukcji…Tylko w górę, w stronę Słońca.

Wiedziałam, że to będzie moja najcięższa walka w życiu. Pomimo, że byłam w głębokiej depresji, moje ciało bolało, a moja Dusza krwawiła, to wiedziałam, że się nie poddam! Nigdy się nie poddawałam…Tym razem miałam do wygrania życie moje i dzieci.

Nie myślałam jak długo to potrwa i co będę jeszcze musiała przejść, ale wiedziałam, że będzie warto!

Po raz pierwszy miałam zaufać nieznanemu. Chociaż tak bardzo nie lubiłam niespodzianek…Nie myślałam o strachu.

Założyłam zbroję. Wzięłam miecz i tarczę.

Oto jestem

 

Scroll to Top